czwartek, 30 grudnia 2021

Żbikowate Granie cz.2 : Ghost Of Tsushima

 Po ostatnim wpisie mam zamiar się podjąć niewielkiego wyzwania a mianowicie co dzień lub dwa dni pisać coś nowego na blogu gdyż regularność kuleje. I na bok już odkładam fakt że (prawie) nikt moich wypocin nie czyta. W tym poście zamierzam się wziąć już za konkret a mianowicie opisać moje wrażenia z gry na PS4 Ghost Of Tsushima. Zabawny jest fakt że tak jak i w przypadku kiedy wziąłem się za tytuł : Detroit Become Human pośrednio dałem się namówić przez serię : Ksiądz gra w grę na kanale You Tube Langusta na Palmie.  Ale mimo wszystko oglądając let's play i znając fabułę nie zniechęciło mnie to do tego by samemu główną fabułę przejść i samemu wypróbować tytuł. 

 


 

Wymieniona gra podobnie jak seria Uncharted jest exclusivem na Playstation (czyli tytułem dostępnym tylko i wyłącznie na określoną platformę) Tytuł ten ukazał się równocześnie na PS4 i PS5. Akcja gry dzieje się w XIII w. na japońskiej wyspie Cuszima w czasie mongolskiej inwazji. Od podboju wysp japońskich Mongołów dzieli już tylko właśnie wyspa Cuszima. Głównym bohaterem gry jest młody samuraj Jin Sakai. W czasie głównej bitwy na wybrzeżu gdzie atakują Mongołowie większość samurajów została wybita. Jin Sakai z czasem jest zmuszony porzucić wpajane mu od młodości reguły samurajskiego kodeksu ( choć wątpię żeby ten kodeks dotyczył najeźdźców) i podjąć mniej konwencjonalne metody walki takie jak atakowanie z ukrycia i  a z czasem zyskuje wśród miejscowej ludności przydomek ''Ducha'' i staje się bohaterem pogłosek a nawet legend a konflikt między Jinem a jego wujem narasta. Głównym antagonistą jest tutaj mongolski przywódca Khotun-Chan cechujący się przebiegłością , okrucieństwem , oraz tym że zna każdy ruch samurajów którzy są dla niego przewidywalni trzymając się sztywnych zasad. Główna fabuła jest świetnie poprowadzona i spotykamy kilka intrygujących postaci. Mi osobiście najbardziej spodobał się Kenji - handlarz sake który pakuje się w nieciekawe interesy a co za tym idzie musimy go często ratować z opresji a ten wątek wprowadza również dawkę humoru do dość poważnej fabuły. Kiedy ta gra się ukazała był krytykowany pomysł otwartego świata ale mi akurat ten zamysł się podoba a głównie z tego względu że zaatakowanie np. mongolskiego obozu nie jest skazane tylko na jeden sposób. Oprócz głównej osi fabuły możemy uświadczyć rozmaite zadania poboczne i opowieści z legend po których ukończeniu możemy mieć dostęp do dodatkowej broni , zbroi , czy umiejętności. Mamy także kilka rodzajów aktywności pobocznych które też inne bonusy - np. kąpiel w gorącym źródełku daje nam większy maksymalny poziom zdrowia , możemy też ułożyć haiku (krótki wiersz), lub odwiedzić kapliczki shinto które dają nam talizmany wzmacniające nieco atak lub obronę , stojak bambusowy na którym możemy wypróbować miecz w zręcznościowej minigrze. Mamy też liczne miejscówki (wioski i obozy)  które możemy odbić z rąk Mongołów.  Na uzbrojenie bohatera składa się nie tylko stara dobra katana i łuk ale także dodatkowa broń jak bomby prochowe , dymne , miotane , strzały zapalające i wybuchowe.

Ja obecnie już przeszedłem główną fabułę ale to nie znaczy ze już zakończyłem przygodę z Ghost Of Tsushima gdyż jeszcze sporo jest do zrobienia w tej grze i tak się składa że zakupiłem egzemplarz w wersji Director's Cut i został mi jeszcze do przejścia dodatek fabularny Wyspa Iki. i trochę miejscówek do wyzwolenia z rąk nieproszonych gości ze stepów. Jak dla mnie na plusie jest fakt że nie jest to gra RPG i nie ma przekombinowanego systemu rozwijania postaci czy też wytwarzania mikstur. Do tego zadziwiający jest fakt że tej gry nie stworzyli japońscy deweloperzy a amerykańskie studio Sucker Punch co jest zdecydowanie na plus gdy nie ma tutaj zbędnych udziwnień...

 Dodatkowym plusem jest jeszcze to że gra zachęciła mnie do dalszego zapoznania się japońską kulturą ;) Zresztą nie jest to pierwszy raz kiedy gra zachęca mnie do zgłębienia jakiegoś tematu bo podobnie miałem przy serii Uncharted kiedy zacząłem czytać o postaci korsarza Francisa Drake'a tak samo teraz nieco się zainteresowałem tematem samurajów i naszła mnie chęć by obejrzeć film Siedmiu Samurajów gdyż nigdy nie obejrzałem go w całości a swoją drogą mamy też w tej grze coś takiego jak ''Tryb Kurosawy'' czyli wizualny filtr dający efekt leciwego filmu. Skoro już trochę mnie kosztowała gra to nie pozostaje mi nic innego jak kończyć ten wpis i grać jak już ciężkie pieniądze mnie kosztowała ;)

1 komentarz: