Czas na posta poświęconego filmom które obejrzałem i przypadły mi do gustu - którego czytelnik nie musi podzielać ale jeśli podzielasz mój gust to jest bardzo mi miło :) Jakiś czas temu a konkretnie w zeszły weekend obejrzałem film pt.
Czerwony Świt (Red Dawn ) z 1984 r. Jest to film amerykańskiej (a jakże!) produkcji. Szczerze mówiąc nie zgadzam sie absolutnie z opiniami ''ekspertów'' z filmwebu :P Spora część z nich twierdzi że to ''hamburgerska propaganda'' a USA zawsze dobre a ZSRR zły! Czy oni w ogóle wiedzą co się działo na naszej ziemi pod władzą czerwonego okupanta? Radzę się najpierw zaznajomić z podstawowymi faktami a potem się wypowiadać. W sumie dzięki tym niuansom bardziej się wczułem w film - bo okupacja naszej ziemi , indoktrynacja i wprowadzenie na lufach sowieckich karabinów jedynego słusznego ustoroju i władzy nie była fikcją w porównaniu do tego filmu a sympatia części młodych ludzi za oceanem do socjalizmu (taki odpowiednik naszych Julek z Twittera które twierdzą że komunizm działa a ZSRR to nie był ''prawdziwy marksizm'') i niektóre poglądy Joe Bidena i jego administracji sprawiają wrażenie że sami sobie mogą niedługo sprawić ''Czerwony Świt'' bez radzieckich czołgów i samolotów Ale tyle jeśli chodzi o ''niepoprawne politycznie ''przemyślenia. .Akcja dzieje się w latach 80. XX w. Jest to alternatywna historia w czasie Zimnej kiedy ZSRR z wojskami kubańskimi atakują Stany Zjednoczone. Kiedy Sowieci i Kubańczycy opanowują małe miasteczko grupa miejscowych nastolatków chroni się w okolicach pobliskiego parku narodowego i z czasem tworzą oddział partyzancki walczący z okupantem, Swój oddział nazywają
Rosomakami (Wolverines) od miejscowej drużyny futbolistów. Jak na typowy amerykański film nie ogląda się go aż tak źle w porównaniu do innych takich produkcji. Stężenie ''proamerykańskiej propagandy'' nie jest w tym filmie aż tak duże jakby mogło się wydawać choć oczywiście mamy pokazane wyraźnie kto reprezentuje dobro a kto zło kiedy we współczesnych produkcjach mamy do czynienia z relatywizmem moralnym.

Fabuła się stopniowo rozkręca w stopniu do ogranięcia. Mimo iż mamy jasno pokazane kto reprezentuje dobro a kto zło to jednak po obu stronach barykady mamy dość dobrze nakreślone postacie - Ci dobrzy nie zawsze są krystalicznie czyści a ci źli nie są aż tak zdegenerowani tak jak i oczywiście jest w prawdziwym życiu. Na uwagę zasługuje postać kubańskiego oficera który miał się zajmować wytropieniem i likwidacją oddziału partyzantów i mając dwóch z nich prawie jak na patelni kiedy się ewakuują zachowuje się po rycersku im odpuszczając.Ten oficer również pisze listy do żony bądź ukochanej i dzieli się tym że ma dość wojaczki i chciałby jak najszybciej do niej wrócić. Zakończenie produkcji dalekie jest od nazwania tragicznym ale również dalekie od nazwania happy endem co jest zdecydowanie na plusie.Jedni zginą a inny przeżyją i raczej nie zalicza się to do spojlerowania ;) Do tego jeszcze repliki radzieckiego sprzętu dają nawet radę- tak jak np. czołgu T-72 wygląda przyzwoicie. Mamy jeszcze rolę młodego Patricka Swayze'go który nie był jeszcze tak znany i występuje również aktorka którą możemy kojarzyć z Powrotu Do Przyszłości czyli Lea Thompson..
Remake z 2013 r. ma się nijak do oryginału i lepiej na ten film z 2013r. spuścić zasłonę milczenia i lepiej już więcej nie wspominać :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz