piątek, 26 listopada 2021

Żbikowata Biblioteka : Nowe nabytki

Przyznaję że trochę mnie to zaniepokoiło a zarazem zmobilizowało kiedy zauważyłem że mój ostatni wpis jest z początku miesiąca. Ewidentnie powinienem znacznie częściej pisać nawet dla samej zasady by nie myśleć o głupotach. Ale jest już ktoś obserwujący mojego bloga (choć nie wiem czy nie jest to jakiś bot , spam, itp)  to już coś tam motywacji mam by pisać. Tym razem w Żbikowatej Bibliotece nie opiszę książki którą już czytałem ale moje nowe nabytki które obecnie czytam.


Marcin Ciszewski :Scenariusze filmowe oraz nowela  Porucznik Jamróz.

O wojennym cyklu Marcina Ciszewskiego gdzie cała fabuła obraca się wokół żołnierzy Pierwszego Samodzielnego Batalionu Rozpoznawczego uzbrojonego po zęby i mającego wyruszać na misję bojową do Afganistanu i na wskutek eksperymentalnej amerykańskiej niekonwencjonalnej broni zostaje przeniesiony w czasie do II wojny światowej już pisałem lecz tutaj się skupię na tym konkretnym tytule. Książka jest w pewnym sensie zbiorem pomysłów i szkiców i jak sam autor przyznał we wstępie jest to praca niedokończona. Świetnie mi się czytało scenariusz serialu na podstawie książki www.1939.com.pl ale bardzo szkoduję że praca nie została ukończona z tego względu że telewizja nie była zainteresowana dalszą współpracą z autorem i projekt został zarzucony. Na pewno na plus zasługują nieco zmienione , uproszczone ale i też świeższe wątki a także te które są nieco rozszerzone. Za to scenariusz na podstawie powieści Major już jest pełny i czyta się tak samo świetnie jak niedokończony scenariusz serialu. Jak dla mnie była to pewna rekompensata za niedosyt po przeczytaniu scenariusza serialu. Inną część książki zajmuje opowiadanie Porucznik Jamróz - które rozrosło się do wymiarów pełnoprawnej  powieści Kapitan Jamróz którą posiadam w swoim księgozbiorze i ją sobie przypominam :) 

Mimo iż moim (jakże subiektywnym) zdaniem scenariusze są niedokończone to jednak jest to ze strony autora bardzo miły gest w stronę czytelników że udostępnił swoje szkice i pomysły.

 


 

 

 


Gilbert Keith Chesterton: Ojciec Brown - Księga wszystkich spraw.

Ojciec Brown : Księga wszystkich spraw to kompilacja całej serii opowiadań G.K. Chestertona. Zastanawialiście się kiedyś skąd się wziął chociażby taki serial jak Ojciec Mateusz a jeszcze wcześniej włoski pierwowzór Don Matteo a jeszcze wcześniej amerykański serial Detektyw w sutannie? ( swoją drogą miał też i polski akcent gdzie jedną z głównych postaci która towarzyszy głównemu bohaterowi jest zakonnica o polskich korzeniach)Na pomysł postaci księdza detektywa wpadł właśnie G.K. Chesterton.  Ojciec Brown charakteryzuje się mimo niepozornego wyglądu zewnętrznego dosyć niesztampowym sposobem myślenia w dochodzeniu do prawdy i rozwiązywaniu bardzo złożonych zagadek kryminalnych. Istotnym wątkiem są też motywy wewnętrzne sprawcy ale Ojciec Brown również odkrywając  sprawcę i jego intencje nie  przekreśla jego szans na przebaczenie , miłosierdzie i odkupienie. Istnym majstersztykiem są tu bez dwóch zdań opisy scenerii w tle. Jako zbiór opowiadań można czytać wyrywkowo aczkolwiek ja czytam jedno po drugim po prostu jako odcinki serialu , który zresztą nawet na podstawie motywów z tej serii powstał wyprodukowany przez BBC , choć trudno mi stwierdzić na ile trzyma się książki bo widziałem tylko jakieś dwa odcinki ale widzę że akcję tam przenieśli do lat 50 XXw. a akcja pierwowzoru ma raczej miejsce w międzywojniu kiedy żył i tworzył G.K. Chesterton. Niezmiernie się ucieszyłem kiedy już zamówiona książka do mnie dotarła bo nie pamiętam kiedy ostatnio się wzbogaciłem w coś w solidnej twardej okładce ;) Poza tym już od dłuższego czasu miałem zamiar się zapoznać z tą serią.

 


 





poniedziałek, 1 listopada 2021

O wszystkim i o niczym : Wszyscy Święci Balują w Niebie...

 Świętym można zostać mając w ręku zarówno pastorał jak i miotłę...

                                                                                Papież Jan XXIII

 

 Czyli tak jak w tytule. Mimo iż pisanie tego bloga wydaje mi się dosyć niewdzięczne na tym etapie to absolutnie nie rezygnuje i mam zamiar coraz częściej pisać. Dzisiaj na Dzień Wszystkich Świętych życzę wszystkiego najlepszego! Niektórzy pewnie się zdziwią - No bo jak to? Przecież to Święto Zmarłych! Ha! Nic z tych rzeczy bo skoro mamy Wszystkich Świętych to oznacza że jest to wspomnienie wszystkich świętych patronów a co za tym idzie imieniny nas wszystkich! Oczywiście zaduma nad sensem życia na tym łez padole jest od czasu do czasu potrzebna ale ogólnie radujmy się! U nas w Polsce bywa często o tej porze szaro - buro co dodatkowo potęguje zadumę - choć jesień w tym roku jest pogoda i wczoraj też i był ładny dzionek ;)  Na ten dzień zamierzam się podzielić prostymi spostrzeżeniami  a mianowicie Święty nie znaczy idealny! Absolutnie! No normalnie mnie krew zalewa kiedy ludzie tkwią w takim dziwnym wyobrażeniu a i często stereotypowe 'tzw. moherowe babcie wręcz idealizują osoby beatyfikowane i kanonizowane ( Taki katolicyzm polsko-jasełkowy jak to nazwał Szymon który mówi z Youtuba). Faktem jest że wśród takich osób mamy ludzi którzy od dziecka wzrastali w gorliwości i tak dojrzewali do świętości lecz mamy także i takich ludzi co dosyć późno dojrzewali do świętości a wręcz byli nawróconymi grzesznikami i prześladowcami wiary - począwszy od św. Pawła Apostoła chociażby.


 

 

 

Niezależnie od czasu , miejsca, i naszej samej osoby jesteśmy powołani do świętości w taki czy inny sposób. Pytanie jest tylko takie czy zawsze na to wezwanie odpowiadamy. Ja jako wierzący i praktykujący mam niemały z tym problem bo zmagam się codziennie z własnymi słabościami i to dosyć dotkliwymi :(

Tak więc zrozumiałem że Święty to nie jest doskonały bo Święty w sam sobie jest tylko Bóg a my jesteśmy uświęceni właśnie do wzrastania w łasce a świętość otrzymujemy w darze. Na podsumowanie chciałbym przytoczyć pewien cytat:

Podndoszą się po upadku ... 

Czasem bywają dziećmi..

Potrafią być wdzięczni...

Umieją odpoczywać...

Dzielą się radością...

Akceptują siebie...

Myślą życzliwie...

Wiedzą , że potrzebują przebaczenia...

Czasem coś się nie udaje...

Myślą pozytywnie...

Nie ustają w drodze...

Nie noszą masek...

Znajdują Boga w swoim sercu...

 

Można powiedzieć ze jest to zamysł sam w sobie piękny w swojej zwyczajności. Dla zilustrowania tego posta użyłem dzieła : John Nava - The Communion Of Saints. Jest to tapiseria w jednym z kościołów w Los Angleles o ile dobrze pamiętam. Jak na dzisiejszą sztuką sakralną trzyma niezły poziom. Ładnie pokazuje czym jest tytułowe Świętych Obcowanie - gdyż oprócz znanych Świętych mamy także zupełnie anonimowych ludzi obok nich. Bardzo do mnie trafia przekaz tego dzieła. Można to odebrać na dwa sposoby : Że w Niebie znajdują się też święci nieznani i niekanonizowani oficjalnie a drugi sposób na jaki możemy zrozumieć przekaz jest łączność wspólnoty na Ziemi ze wspólnotą w Niebie ;)